fragment 30 min. mp3
powyższy fragment do odtworzenia wylacznie w quick time w 3 czesciach
cz.1
cz.2
cz.3
 

 

 

 
 

 

z cyklu Warsztaty literackie
14. 04., w niedzielę o 19. 30

Platon, Politeia (Państwo), frgm. 514a - 515d,
mit jaskini, cz. I.

prowadzący, M. Zygmuntowicz

zob.
http://home.t-online.de/home/ravenn/platon6.htm
tekst grecki i niemiecki przekład

http://www.kzu.ch/fach/as/material/Texte_lat/plato/antr.htm
łaciński przekład M. Ficino

[514a] Po tym powiedziałem, upodobnij do takiego zdarzenia naszą przyrodę chowu i braku chowu. Zobacz więc ludzi niejako w podziemnym domostwie jaskiniowym, na światło wejście mające długie na całą jaskinię; w tej od dzieciństwa są w więzach na udach i na szyjach, tak, że pozostają na tym samym miejscu, [514b] naprzód jedynie patrzą, w kolo obracać głową z powodu więzów nie mogą. Światło im płonące jest z ognia, od góry i z daleka. Między ogniem i więźniami, u góry, droga w poprzek, przy której jest - patrz - ścianka zbudowana jak dla Mistrzów Przedstawień, dla ludzi, którzy posługują się ekranem i pokazują cuda.
Widzę, mówi.
Więc patrz, na tych ludzi [514c] przy tej ściance niosących sprzęty wszelakie, wychylające się nad ściankę, i posągi ludzkie [515a] i inne żywotwory kamienne i drewniane i wszelakie, wytworzone jak obraz; a z niosących jedni wydają głos, drudzy nie.
O osobliwym mówisz obrazie i o więźniach osobliwych.
A przecież podobnych do nas - mówię. A więźniowie ani siebie nie mogą widzieć, ani siebie nawzajem, tylko cienie, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini. Jakże, skoro nie mogą poruszyć głową [515b] przez całe życie.
A z tymi niesionymi, to czy nie to samo?
Jak to?
Gdyby mogli rozmawiać ze sobą, to czyż ci, którzy patrzą by nie uznali ich i nie nazwali?
Z konieczności.
A może się zdarzyć, że echo tak zadziała w więzieniu, że odbija się od ściany i ile razy przechodzący wyda głos - to jak uważasz - będą uważali, że ktoś inny wydaje dźwięki niż cień, który się przesuwa?
Na Boga, nie myślę, mówi.
[515c] Czy zatem nic innego nie będą nazywali prawdziwym, niż tylko cienie wyrobów?
Mnoga konieczność.
Popatrz, ktoś im daje wyzwolenie i uleczenie z więzów i głupoty - gdyby coś im się przydarzyło zgodnego z przyrodą, gdyby któryś był rozwiązany i pod koniecznością nagle wstał i obrócił kark do tyłu i szedł i spojrzał na światło. Czyniąc to odczuwałby ból i miałby błyski przed oczyma i nie mógłby widzieć tego, [515d] co wtedy widział w cieniu. To cóż by mu się powiedziało, gdyby ktoś się do niego odezwał, że wtedy widział głupstwa, a teraz jest bliższy istniejącego i zwrócony ku bardziej istniejącemu lepiej widzi? - i gdyby mu każdego z tych przechodzących pokazywał i przymuszał pytaniami: kto to jest? - nie sądzisz, że on byłby na bezdrożu, i wtedy widziane uważał by za prawdziwsze, niż teraz pokazywane?

por. Platona Państwo w przekładzie W. Witwickiego

[514a] meta tauta de, eipon, apeikason toioutôi pathei ten hemeteran phusin paideias te peri kai apaideusias. ide gar anthrôpous hoion en katageiôi oikesei spelaiôdei, anapeptamenen pros to phôs ten eisodon echousei makran para pan to spelaion, en tautei ek paidôn ontas en desmois kai ta skele kai tous auchenas, hôste menein te autous eis te to [514b] prosthen monon horan, kuklôi de tas kephalas hupo tou desmou adunatous periagein, phôs de autois puros anôthen kai porrôthen kaomenon opisthen autôn, metaxu de tou puros kai tôn desmôtôn epanô hodon, par' hen ide teichion parôikodomemenon, hôsper tois thaumatopoiois pro tôn anthrôpôn prokeitai ta paraphragmata, huper hôn ta thaumata deiknuasin.
horô, ephe.
hora toinun para touto to teichion pherontas anthrôpous [514c] skeue te pantodapa huperechonta tou teichiou kai andriantas [515a] kai alla zôia lithina te kai xulina kai pantoia eirgasmena, hoion eikos tous men phthengomenous, tous de sigôntas tôn parapherontôn.
atopon, ephe, legeis eikona kai desmôtas atopous.
homoious hemin, en d' egô: tous gar toioutous prôton men heautôn te kai allelôn oiei an ti heôrakenai allo plen tas skias tas hupo tou puros eis to katantikru autôn tou spelaiou prospiptousas;
pôs gar, ephe, ei akinetous ge tas kephalas echein enankasmenoi [515b] eien dia biou;
ti de tôn parapheromenôn; ou tauton touto;
ti men;
ei oun dialegesthai hoioi t' eien pros allelous, ou tauta hegei an ta onta autous nomizein haper horôien;
ananke.
ti d' ei kai echô to desmôterion ek tou katantikru echoi; hopote tis tôn pariontôn phthenxaito, oiei an allo ti autous hegeisthai to phthengomenon e ten pariousan skian;
ma Di' ouk egôg', ephe.
[515c] pantapasi de, en d' egô, hoi toioutoi ouk an allo ti nomizoien to alethes e tas tôn skeuastôn skias.
polle ananke, ephe.
skopei de, en d' egô, autôn lusin te kai iasin tôn te desmôn kai tes aphrosunes, hoia tis an eie, ei phusei toiade sumbainoi autois: hopote tis lutheie kai anankazoito exaiphnes anistasthai te kai periagein ton auchena kai badizein kai pros to phôs anablepein, panta de tauta poiôn algoi te kai dia tas marmarugas adunatoi kathoran ekeina hôn [515d] tote tas skias heôra, ti an oiei auton eipein, ei tis autôi legoi hoti tote men heôra phluarias, nun de mallon ti enguterô tou ontos kai pros mallon onta tetrammenos orthoteron blepoi, kai de kai hekaston tôn pariontôn deiknus autôi anankazoi erôtôn apokrinesthai hoti estin; ouk oiei auton aporein te an kai hegeisthai ta tote horômena alethestera e ta nun deiknumena;


Schleiermacher

[515e]Und wenn man ihn gar in das Licht selbst zu sehen nötigte, würden ihm wohl die Augen schmerzen, und er würde fliehen und zu jenem zurückkehren, was er anzusehen imstande ist, fest überzeugt, dies sei in der Tat deutlicher als das zuletzt Gezeigte? -
Allerdings.
Und, sprach ich, wenn ihn einer Gewalt von dort durch den unwegsamen und steilen Aufgang schleppte und nicht losließe, bis er ihn an das Licht der Sonne gebracht hätte, wird er nicht viel Schmerzen haben und sich gar ungern schleppen lassen? Und wenn er nun an das Licht kommt und die Augen voll Strahlen hat, wird er nicht das Geringste sehen können von dem, was nun für das Wahre gegeben wird. - [516b]
Freilich nicht, sagte er, wenigstens nicht sogleich. -
Gewöhnung also, meine ich, wird er nötig haben, um das Obere zu sehen. Und zuerst würde er Schatten am leichtesten erkennen, hernach die Bilder der Menschen und der andern Dinge im Wasser, und dann erst sie selbst. Und hierauf würde er was am Himmel ist und den Himmel selbst leichter bei Nacht betrachten und in das Mond- und Sternenlicht sehen als bei Tage in die Sonne und in ihr Licht. -
Wie sollte er nicht! -
Zuletzt aber, denke ich, wird er auch die Sonne selbst, nicht Bilder von ihr im Wasser oder anderwärts, sondern sie als sie selbst an ihrer eigenen Stelle anzusehen und zu betrachten imstande sein. -
Notwendig, sagte er. - [516c]
Und dann wird er schon herausbringen von ihr, daß sie es ist, die alle Zeiten und Jahre schafft und alles ordnet in dem sichtbaren Raume und auch von dem, was sie dort sahen, gewissermaßen die Ursache ist. -
Offenbar, sagte er, wurde er nach jenem auch hierzu kommen. -
Und wie, wenn er nun seiner ersten Wohnung gedenkt und der dortigen Weisheit und der damaligen Mitgefangenen, meinst du nicht, er werde sich selbst glücklich preisen über die Veränderung, jene aber beklagen? -
Ganz gewiß. - [516d]
Und wenn sie dort unter sich Ehre, Lob und Belohnungen für den bestimmt hatten, der das Vorüberziehende am schärfsten sah und am besten behielt, was zuerst zu kommen pflegte und was zuletzt und was zugleich, und daher also am besten vorhersagen konnte, was nun erscheinen werde: glaubst du, es werde ihn danach noch groß verlangen und er werde die bei jenen Geehrten und Machthabenden beneiden? Oder wird ihm das Homerische begegnen und er viel lieber wollen "das Feld als Tagelöhner bestellen einem dürftigen Mann" und lieber alles über sich ergehen lassen, als wieder solche Vorstellungen zu haben wie dort und so zu leben? - [516e]
So, sagte er, denke ich, wird er sich alles eher gefallen lassen, als so zu leben. -
Auch das bedenke noch, sprach ich. Wenn ein solcher nun wieder hinunterstiege und sich auf denselben Schemel setzte: würden ihm die Augen nicht ganz voll Dunkelheit sein, da er so plötzlich von der Sonne herkommt? -
Ganz gewiß. - [517a]
Und wenn er wieder in der Begutachtung jener Schatten wetteifern sollte mit denen, die immer dort gefangen gewesen, während es ihm noch vor den Augen flimmert, ehe er sie wieder dazu einrichtet, und das möchte keine kleine Zeit seines Aufenthalts dauern, würde man ihn nicht auslachen und von ihm sagen, er sei mit verdorbenen Augen von oben zurückkommen und es lohne nicht, daß man auch nur versuche hinaufzukommen; sondern man müsse jeden, der sie lösen und hinaufbringen wollte, wenn man seiner nur habhaft werden und ihn umbringen könnte, auch wirklich umbringen.


Jowet

[516a] he came out into the light, that his eyes would be filled with its beams so that he would not be able to see1 even one of the things that we call real?" "Why, no, not immediately," he said. "Then there would be need of habituation, I take it, to enable him to see the things higher up. And at first he would most easily discern the shadows and, after that, the likenesses or reflections in water2 of men and other things, and later, the things themselves, and from these he would go on to contemplate the appearances in the heavens and heaven itself, more easily by night, looking at the light [516b] of the stars and the moon, than by day the sun and the sun's light.

Cf. Laws 897 D, Phaedo 99 D.
Cf. Phaedo 99 D. Stallbaum says this was imitated by Themistius Orat. iv. p. 51 B.


Ficino

Post haec naturam, inquam, nostram, quod ad eruditionem et ruditatem attinet, tali quadam imagine contemplare: Finge animo subterraneum, specus instar, domicilium, cuius ingressus longissimus versus lumen in antrum totum pateat. In eo homines nutritos a pueritia, cervicem et crura ita devinctos, ut et immobiles permanere cogantur et ad anteriora solum prospicere, capita vero vinculis astricta circumagere nequeant. Post tergum autem superne ac procul ignis fax suspensa sit interque ignem et vinctos homines via superior paulo, secus quam paries sit constructus exiguus, sicut plerumque praestigiatioribus saepta quaedam, super quibus sua miranda demonstrant, coram spectantibus opponuntur.
Esto, inquit.
Cogita rursus homines intra parietem ferentes vasa varia, supra parietem eminentia, statuasque hominum et aliorum animalium lapideas et ligneas imagines modisque variis fabricatas. Atque ut consentaneum est, qui haec circumferunt, partim sileant, partim loquantur.
Quam portentosa haec figmenta sunt!
At similes isti nobis sunt. Nam primum quidem putas istos aliud quicquam vel sui ipsorum vel proximorum hominum videre praeter umbras, quae ab igne in adversam speluncae partem cadunt?
Nihil aliud, quando numquam in vita movere capita potuerunt.
Quid autem eorum, quae circumferuntur, nonne umbras dumtaxat?
Nempe.
Si ergo invicem loqui liceret, nonne umbras rerum nominibus appellandas esse putare eos credamus?
Necesse est.
Quod si echo ex adversa parte carceris resonaret, quotiens praetereuntium aliquis loqueretur, putasne alium quemquam quam transeuntium umbras loqui existimaturos?
Non per Iovem.
Omnino igitur isti nihil verum esse nisi fabricatarum rerum umbras arbitrarentur.
Ita prorsus necesse est.
Contra vero nunc animadverte, qualis foret eorum a vinculis solutio ignorantiaeque curatio. Nempe si quis eorum solveretur cogereturque repente surgere, collum vertere, ambulare, lumen ipsum aspicere - doleret protinus nec propter splendorem intueri posset illa, quorum umbras ante cernebat. Huic si quis nugas hactenus spectavisse dicat, nunc autem rebus veris esse propinquiorem veriusque inspicere, ac praetereuntium quemque monstrans, quid sit, quaesiverit - nonne vacillaturum putas arbitraturumque veriora esse, quae ante cernebat quam quae nunc ostenduntur?
Multum.
[515e]Et si coëgerit eum lumen aspicere, nonne dolore oculorum affectum iri putas oculosque ad ea, quae facile prius viderat, retorquere certiora ea existimantem quam quae subito tum offerebantur?
Ita nimirum.
Si vero quis eundem per aspera atque ardua sursum traheret violenter neque permitteret quicquam aspicere, antequam ad solis lumen extraxisset - nonne dolere ipsum et aegre ferre, dum raptaretur, existimas? Et cum ad lumen evectus fuerit, oculos splendore suffusum haerere nihilque ex his posse conspicere, quae vera nunc ab hominibus existimantur?
Nihil certe subito.
Consuetudinem igitur primum opus, si supera inspecturus sit. Umbrasque primum facilius intuebitur, post haec in aquis hominum ceterorumque imagines, [516a8]< deinde ipsos homines et cetera ipsa >. Ipsa vero deinde, quae in caelo sunt et ipsum caelum nocte facilius contemplabitur, dum astrorum et lunae lumen spectabit, quam si solem ipsum die solisque fulgorem intueatur.
Procul dubio.
Atque ita demum solem ipsum suspiciet neque iam in aquis et aliena in regione simulacra ipsius spectabit, sed ipsum secundum se ipsum in sede propria speculabitur et, qualis sit, cognoscere poterit.
Necesse est.
Animadvertet tandem ipsum esse, qui tempora et annos temperat, qui omnia regit, quae sub caelo sunt, qui omnium, quae ante ab ipsis visa sunt, modo quodam est auctor.
Certe est huc illum hisce gradibus ascensurum.
Quid, si habitationem pristinam memoria repetat et illorum hominum sapientiam atque vinculas - an non censes eum beatum se loci mutatione existimaturum, illos autem miseraturum?
Et maxime quidem.
Praeterea si qui honores ibi invicem exhibebantur et laudes dabanturque praemia illi, qui transeuntia quaelibet acute cerneret recordareturque maxime, quae ex illis priora, quae posteriora, quae pariter progredi soleant, atque ex his futura optime praesagiret - haecne desideraturum putas beatosve illos, qui apud eos honorantur et dominantur, existimaturum? vel - quod ait Homerus - malle in alieno scilicet rure servi alicuius exsortis mancipium efficere et quidlibet perpeti potius quam opinionibus istis illudi et in ea miseria versari.
Arbitror eum quaecumque alia potius quam vitam eiusmodi electurum.
Hic si rursus descendat et sedem, quam antea, nanciscatur, nonne, cum repente a sole discesserit, tenebris offundetur?
Vehementer.
At si umbras illas discernere oporteat deque ipsis disceptare cum illis, qui perpetuis vinculis pressi sunt, proferendaque sententia sit eo ipso in tempore, quo oculi ipsius hallucinantur, antequam acies expurgetur, quod quidem non brevi fiet - an non risum concitabit eique ab omnibus dedecori dabitur, quod, postquam sursum ascendit, corruptis reversus est oculis, diceturque numquam ad supera contendendum esse et eum, qui solvere temptet et sursum ducere, si deprehendatur, protinus occidendum?
Occidendum certe, inquit.

powiadamiaj o działaniach @kademii


 

 
home