aktualności @kademii
 

 

cyklu Warsztaty literackie

8. 06. 2003,

w niedzielę o godz. 19. 30

R. M. Rilke,

Abisag II

Der Hund

prowadzący, M. Zygmuntowicz

 

zob.

http://www.gutenberg2000.de/autoren/rilke.htm

 

 

ABISAG II

Der König saß und sann den leeren Tag

getaner Taten, ungefühlter Lüste

und seiner Lieblingshündin, der er pflag-,

Aber am Abend wölbte Abisag

sich über ihm. Sein wirres Leben lag

verlassen wie verrufne Meeresküste

unter dem Sternbild ihrer stillen Brüste.

 

Und manchmal, als ein Kundiger der Frauen,

erkannte er durch seine Augenbrauen

den unbewegten, küsselosen Mund;

und sah: ihres Gefühles grüne Rute

neigte sich nicht herab zu seinem Grund.

Ihn fröstelte. Er horchte wie ein Hund

und suchte sich in seinem letzten Blute.

 

DER HUND

Da oben wird das Bild von einer Welt

aus Blicken immerfort erneut und gilt.

Nur manchmal, heimlich, kommt ein Ding und stellt

sich neben ihn, wenn er durch dieses Bild

 

sich drängt, ganz unten, anders, wie er ist;

nicht ausgestoßen und nicht eingereiht,

und wie im Zweifel seine Wirklichkeit

weggebend an das Bild, das er vergißt,

 

um dennoch immer wieder sein Gesicht

hineinzuhalten, fast mit einem Flehen,

beinah begreifend, nah am Einverstehen

und doch verzichtend: denn er wäre nicht.

 

przekład roboczy:

 

ABISAG II

Król siedział i jałowego dnia rozważał sens

dokonanych wyczynów, niedoznanych rozkoszy

i dumał nad swoją ukochaną suką, której doglądał. -

Lecz na wieczór sklepiła się Abisag nad nim.

Jego pogmatwane życie leżało

opustoszałe jak niedostępne morskie wybrzeże

pod gwiazdozbiorem jej cichych piersi.

 

Coraz to, jako znawca kobiet

dostrzegał spod brwi swych

niewzruszone, niecałowane usta;

i widział: jej uczuć zielone witki

nie chylą się ku jego podłożu.

Zmroziło go. Nasłuchiwał jak pies

i szukał siebie w swojej ostatniej krwi.

 

PIES

Tu na górze obraz świata

przez spojrzenie wciąż zostaje wznowiony i obowiązuje.

Tylko czasami, po cichu, podchodzi rzecz i ustawia się

przy nim, kiedy to on na ów obraz

 

napiera całkiem nisko, inaczej niż jest;

niewypchnięty i niezaszeregowany

i jakby w niepewności swoją rzeczywistość

przydający obrazowi, o którym zapomina,

 

aby jednak za każdym razem swój wzrok

przytrzymać, prawie z błaganiem,

omal pojąwszy, blisko wyrażenia zgody

a jednak odpuszczając: bo przestałby istnieć.

 

powiadamiaj o działaniach @kademii


 

 
home